Dawid złapał Anię, kiedy upadała. Położył ją na kanapie.
- Przynieś trochę zimnej wody- powiedział do Antoniego.
- Ty przynieś, ja z nią zostanę.
- Nie zostawię jej z tobą nawet na sekundę. Przynieś tą wodę!
W salonie pojawiła się Oliwka.
- Dlaczego tak krzyczycie?- zapytała przeciągając się. Zauważyła Anię leżącą na kanapie.- O Boże! Co jej się stało?
- Straciła przytomność, ale nic jej nie będzie- powiedział Antek. Dawid był zbyt przejęty Anką.
- Niech któryś z was przyniesie wodę- powiedziała blondynka.
- Ja pójdę- zaoferował Antonii.
Dawid był na niego wściekły. Zastanawiał się" W co on gra?".
Po paru sekundach chłopak przyniósł zimną wodę w szklance. Oliwka szybko skropiła nią twarz siostry. Chwilę później dziewczyna się ocknęła. Otworzyła oczy. Nad jej głową pochylały się trzy osoby.
- To nie ja- powiedział bezdźwięcznie Dawid. Ania zrozumiała. Wampir uklęknął przed nią i ucałował jej dłoń. Zrobiło jej się bardzo miło.
- Jak się czujesz?- zapytała Oliwia.
- Dobrze, nic mi nie jest.
- Nie mówiłaś, że Dawid jest twoim chłopakiem- wyrzuciła siostrze Oliwka. Czuła się przez nią oszukana.
- Bo my nie jesteśmy parą- wyjaśniła.
- Jasne. Takie bajki to ty możesz dzieciom opowiadać- wtrąciła blondynka.- Mnie nie oszukasz. Widzę jak na ciebie patrzy.
Ani znów coś się przypomniało. Karolina w jej śnie powiedziała, że Polikarp ją kocha. Zawstydziła się. Zawsze trudno jej było uwierzyć w to, że ktoś ją lubi, ale w tym przypadku chodziło o coś w co wierzyła bezgranicznie- sny. Po chwili przyszło jej do głowy, że przecież miłość jaką darzy się przyjaciela to też miłość.
Po południu Ania poczuła się lepiej i wyszła z Dawidem w stronę parku. Oliwka została w domu z rodzicami, a Antek wyszedł zaraz po tym jak Anka odzyskała przytomność.
- Dlaczego nie przedstawiasz się swoim prawdziwym imieniem?- zapytała.
- Nigdy go nie lubiłem. Moje imię jest staromodne. Mama lubiła takie imiona. Twierdziła, że każde imię coś oznacza i musi pasować do człowieka. Już nie jestem człowiekiem, wolę, żeby mówiono do mnie Dawid.
- Dobrze- uśmiechnęła się do niego.- Ale podoba mi się twoje imię.
Kiedy doszli do parku usiedli w swoim ulubionym miejscu- pod płaczącą wierzbą.
- Wiesz kto zabił tamtą dziewczynę?- zapytała wampira.
- Nie, ale domyślam się, że to Antonii. Chyba, że w okolicy jest jakiś inny wampir.
- A co chciałeś mi powiedzieć zanim straciłam przytomność?
Na chwilę nastała cisza. Później Dawid odezwał się nieśmiało:
- Karmiłem się twoją koleżanką.
- Moniką?
- Tak, a potem wymazałem jej to ze świadomości.
Najpierw Anka chciała odejść. Zdenerwowała się na Dawida, ale zrozumiała, że picie krwi jest wpisane w naturę wampira.
- Dobrze, że jej nie zabiłeś- zdawała sobie sprawę z tego, ż to głupi brzmi, ale nie umiała użyć innych słów.
- Opróżnienie ciała z krwi daje nam więcej energii, ale obiecałem, że nigdy nikomu nie zrobię krzywdy.
- Komu to obiecałeś?- była ciekawa kto był dla niego tak ważny, żeby poświęcić dla niego odrobinę wampirzej natury.
- Nieważne- nie chciał, żeby poczuła, że jest dla niego kimś ważnym.- Zrozumiałem, że mogę żyć prawie jak zwykły człowiek. Wiem, że to co robię jest złe, ale inaczej nie przeżyłbym- zamyślił się na moment.
Anka postanowiła przerwać melancholijny nastrój swoim głupim pytaniem:
- Czy czosnek ci szkodzi?
Polikarp zaśmiał się.
- Czosnek szkodzi tylko tym, którzy go jedzą. Z tego co wiem powoduje brzydki zapach z ust- mówił cały czas się śmiejąc.
- A krzyż- zapytała całkiem poważnie.
- Nie. Jestem katolikiem. To znaczy byłem dopóki nie zostałem wampirem, bo teraz zbawienie raczej mi nie grozi- powiedział poważnym tonem.
Anka przytuliła przyjaciela.
- Może nie wszystko jest takie oczywiste- stwierdziła.
- To raczej jest pewne. Nie umrę naturalną śmiercią. Jestem potworem.
- Potwory nie mają serc, a ty jesteś moim przyjacielem. Dzięki tobie moje życie jest lepsze, a to dobry argument do zbawienia- uśmiechnęła się.
środa, 22 maja 2013
sobota, 23 lutego 2013
12. Polikarp
Anka jak zwykle obudziła się i przeciągnęła z zamkniętymi oczami. Kiedy je otworzyła zobaczyła Dawida wpatrującego się w jej zdjęcia na tablicy korkowej.
- Dzień dobry- powiedział słysząc, że się obudziła.
- Dzień dobry- odpowiedziała.- Mam do ciebie jeszcze jedno pytanie.
- Myślałem, że jesteś nieśmiałą, małomówną dziewczynką.
- Jestem, ale muszę to wiedzieć.
- Co takiego?- zapytał znudzony.
- Czy wampiry mogą wpływać na sny?- pytając zmieniła pozycję z leżącej na siedzącą.
- A przyśniłem ci się?- zapytał ze znanym jej uśmiechem.
- Nie- odpowiedziała krótko, a Dawid chciał udać zasmucenie, ale nie udało mu się ukryć śmiechu.
- Dlaczego o to pytasz?
- Bo niedawno śniła mi się Karolina, a przecież wcześniej jej nie widziałam. Mówiła coś o pełni księżyca i, że Antek mnie kocha.
- Powiedziała, że on cię kocha? Gdyby cię kochał to nie zrobiłby czegoś takiego jak wczoraj- zauważył z niegasnącym urokiem i niepokojem ukrytym w głębi.
- Niby tak, a może to nie chodziło o niego. W każdym razie to było jakieś stare, a raczej staromodne imię.
Dawid głośno przełknął ślinę.
- Myślisz, że Karolina może wpływać na moje sny?- zapytała go, ale on tkwił w innym świecie.
- Co mówiłaś?
- Zapytałam, czy to możliwe, żeby Karolina sterowała moimi snami.
- Myślę, że to możliwe. Ona jest silniejsza ode mnie. Potrafi też posługiwać się naturą dla osiągnięcia swoich celów- wzruszył ramionami.
- Dlaczego ona jest silniejsza od ciebie?
- Bo zawsze była narwana i pobudzona- na jego twarzy widać było zdenerwowanie.
- A ty co potrafisz?- była ciekawa.
- Potrafię haftować i przyszywać guziki- znów miał na twarzy znany jej grymas.
Uwielbiała, kiedy miał taki wyraz twarzy. Unosił wtedy jedną brew i uśmiechał się tajemniczo i seksownie zarazem. W tym grymasie było coś co ją podniecało i fascynowało. Nie potrafiła tego nazwać, ale wiedziała, że każda dziewczyna miałaby takie odczucia patrząc na niego. Po chwili Anka wróciła do tematu.
- Chodziło mi o wampirze zdolności- uśmiechnęła się mrużąc oczy.
- Dziewczyno męczysz mnie- powiedział znudzony.
- Chyba jesteś mi coś winien za te kłamstwa. Chociaż rozmowę- zauważyła, a on nie protestował.
- Potrafię wpływać na zachowanie ludzi, ale nie na ich uczucia- podkreślił ostatnie słowo- jak każdy wampir szybko się przemieszczam i takie tak- nie chciał wszystkiego zdradzać.
Anka była tym zafascynowana. Brała powietrze w płuca, żeby zadać kolejne pytanie, ale ubiegł ją Dawid:
- Czy teraz możemy wreszcie pomilczeć?- Zapytał.
Dziewczyna nie odpowiedziała, co było wystarczającą odpowiedzią. Milczeć znaczy milczeć.Nigdy nie lubiła dużo mówić, ale przyjaźniąc się z wampirem musiała coś o nim wiedzieć. Do tej pory była przekonana, że wampiry to tylko wytwory wyobraźni pisarzy, element dawnych wierzeń, ale przecież w każdej fikcji musi być jakaś inspiracja faktami.
Długo nie milczeli. Po paru minutach rozległ się dzwonek do drzwi. To nie mogli być rodzice. Na pewno wzięli klucze, a poza tym mieli wrócić później. Oliwka pewnie jeszcze spała w swoim pokoju. Gdyby nie Dawid Anka nigdy nie otworzyłaby drzwi.
- Lepiej będzie jeśli sprawdzisz kto to- powiedział chłopak.
- Boję się- wyjąkała przestraszonym głosem.
- Pójdę z tobą- zaoferował i wziął dziewczynę za rękę. Zeszli na parter i stanęli przed drzwiami. Dawid nacisnął klamkę. Na zewnątrz stał wysoki, przystojny blondyn. Właśnie tego obawiała się Ania.
- Co ty tu robisz?- zapytał z wyrzutem Dawid.
Antek spojrzał na niego z wyższością i pogardą.
- Nie przyszedłem do ciebie, tylko do Ani- powiedział Antonii spokojnym tonem, jednocześnie wpychając prawą nogę do środka.
Dawid popatrzył na dziewczynę porozumiewawczo. Zrozumiała, że jeśli zachce rozmawiać z Antkiem jej przyjaciel będzie czówał, żeby nic jej się nie stało.
- Dobrze. Wejdź do salonu- poleciła.
Antek rzucił Dawidowi pogardliwe spojrzenie. Anka weszła z chłopakiem do dużego pokoju.
- Czego chcesz?- spytała zachowując dystans.
- Chcę cię przeprosić za moje zachowanie. Nie chciałem ci zrobić krzywdy- mówił powoli zbliżając się do dziewczyny. Anka szybko się odsunęła.
- Nie chciałeś mi wyrządzić krzywdy. Tak? Chciałeś mnie tylko zabić, żeby ocalić Karolinę?- założyła ręce na siebie.
- Skąd ty wiesz o Karolinie?- wściekł się.
- To nie jest ważne. Istotne jest to, że chciałeś mnie zabić.- powiedziała spokojnie, wiedząc, że nic jej nie grozi.
- Nie ja chciałem cię zabić. To ona uparła się, że chce mieć twoje ciało, po tym jak pierwszy raz cię zobaczyła.
- Co ty bredzisz? Nigdy wcześniej się nie spotkałyśmy.
- Nie? Dawid to ładne imię prawda?- zapytał- Ale Polikarp jeszcze piękniejsze.
Ance jakby na moment stanęła serce i chwilę później zaczęło bić z zawrotną prędkością. Zrozumiała coś, co wydawało jej się znać wcześniej. Słowo " Polikarp" wielokrotnie zadźwięczało jej w głowie. Karolina w jej śnie nie mówiła Antonii, tylko Polikarp. Teraz była tego pewna.
- Polikarp! Chodź do nas- zawołał blondyn.
W salonie pojawił się wampir ze spuszczoną głową.
- Dlaczego?- Łza powoli spływała po niemal białym policzku Anki.
- Nie chciałem cię okłamać- głos drżał mu lekko.
- Przyjaźnię się z człowiekiem, którego wcale nie znam.
- Wampirem- wtrącił Antonii ze śmiechem, przerywając Ani.
- Zamknij się!- Krzyknęła do niego. To nie było w jej stylu, ale nerwy w niej buzowały.
- A może cała nasza znajomość była kłamstwem?- kontynuowała zapłakana.
- Aniu, wszystko ci wyjaśnię, tylko nie w jego obecności.
- Nie. Chcę znać całą prawdę, a dowiem się jej tylko jeśli będziecie tu obaj.
Nie protestowali. Polikarp dlatego, że zależało mu na przyjaźni z Anią, która mogła skończyć się po tej rozmowie. Chciał wyznać jej wreszcie całą prawdę. Antonii zgodził się, bo chciał jak najbardziej odsunąć wampira od dziewczyny.
- Dawid skąd wziąłeś się w domu moich dziadków?
- Byłem okropny. Wiem to, ale jeszcze wtedy wydawało mi się, że kocham Karolinę, że jej potrzebuję. Czekałem w lesie . Musiałem spotkać jakąś piękną dziewczynę, żeby móc uratować Karolinę. Wtedy zobaczyłem ciebie- przerwał, żeby podnieść głowę i zerknąć na Anię.- Nie chciałem cię zabić. Nikogo nie chciałem zabijać, ale nie było innego rozwiązania. Podszedłem do ciebie. Wmówiłem ci, że się znamy, a ty zaproponowałaś, żebym poszedł z tobą. Chciałem cię bliżej poznać, ale to nie było dobre wyjście. To znaczy dobre dla mnie, ale nie dla Karoliny- poprawił się.- W nocy jeszcze raz wpływałem na twój umysł. Zobaczyłaś mnie zakrwawionego. Wtedy wymazałem ci pamięć, bo domyśliłaś się, że jest ze mną coś nie tak i zaczęłaś krzyczeć. Kiedy wracaliśmy, zaprowadziłem cię w miejsce, gdzie leżało ciało Karoliny. To wszystko moja wina- zarzucił sobie.
- Dlaczego mnie nie zabiłeś?- zapytała przestraszona i zdziwiona. Głos jej drżał od płaczu.
- Kiedy Karolina powiedziała, że odwiedza ją Antonii byłem w szoku. Dla niej nie istnieje coś takiego jak miłość. Może wszyscy tak mamy. Jednocześnie zrozumiałem, że ty znaczysz dla mnie o wiele więcej niż ona. Jesteś pierwszą osobą, której zależało na tym jaki jestem i co czuję- twardy jak skała wampir zalał się łzami.- Teraz wszystko zniszczyłem. Nic nie ma sensu. Nie ma nikogo, kto by mi ufał, kto by we mnie wierzył.
Ania podeszła do Dawida i mocno go przytuliła. Natychmiast przestał płakać. Nie rozumiał jej zachowania.
- Teraz byłeś ze mną szczery. Niczego nie ukryłeś, dlatego nic się między nami nie zmieni.
Dawid wtulił twarz w jej długie, brązowe loki. Uspokoił oddech.
- Jest jeszcze coś czego ci nie powiedziałem.
Anka przeczuwała o co chodzi. Nogi jej się ugięły.
- Zabiłeś tą dziewczynę. Ona miała pełno krwi dookoła ciała- Ani zakręciło się w głowie. Zrobiło jej się czarno przed oczami. Straciła przytomność.
- Dzień dobry- powiedział słysząc, że się obudziła.
- Dzień dobry- odpowiedziała.- Mam do ciebie jeszcze jedno pytanie.
- Myślałem, że jesteś nieśmiałą, małomówną dziewczynką.
- Jestem, ale muszę to wiedzieć.
- Co takiego?- zapytał znudzony.
- Czy wampiry mogą wpływać na sny?- pytając zmieniła pozycję z leżącej na siedzącą.
- A przyśniłem ci się?- zapytał ze znanym jej uśmiechem.
- Nie- odpowiedziała krótko, a Dawid chciał udać zasmucenie, ale nie udało mu się ukryć śmiechu.
- Dlaczego o to pytasz?
- Bo niedawno śniła mi się Karolina, a przecież wcześniej jej nie widziałam. Mówiła coś o pełni księżyca i, że Antek mnie kocha.
- Powiedziała, że on cię kocha? Gdyby cię kochał to nie zrobiłby czegoś takiego jak wczoraj- zauważył z niegasnącym urokiem i niepokojem ukrytym w głębi.
- Niby tak, a może to nie chodziło o niego. W każdym razie to było jakieś stare, a raczej staromodne imię.
Dawid głośno przełknął ślinę.
- Myślisz, że Karolina może wpływać na moje sny?- zapytała go, ale on tkwił w innym świecie.
- Co mówiłaś?
- Zapytałam, czy to możliwe, żeby Karolina sterowała moimi snami.
- Myślę, że to możliwe. Ona jest silniejsza ode mnie. Potrafi też posługiwać się naturą dla osiągnięcia swoich celów- wzruszył ramionami.
- Dlaczego ona jest silniejsza od ciebie?
- Bo zawsze była narwana i pobudzona- na jego twarzy widać było zdenerwowanie.
- A ty co potrafisz?- była ciekawa.
- Potrafię haftować i przyszywać guziki- znów miał na twarzy znany jej grymas.
Uwielbiała, kiedy miał taki wyraz twarzy. Unosił wtedy jedną brew i uśmiechał się tajemniczo i seksownie zarazem. W tym grymasie było coś co ją podniecało i fascynowało. Nie potrafiła tego nazwać, ale wiedziała, że każda dziewczyna miałaby takie odczucia patrząc na niego. Po chwili Anka wróciła do tematu.
- Chodziło mi o wampirze zdolności- uśmiechnęła się mrużąc oczy.
- Dziewczyno męczysz mnie- powiedział znudzony.
- Chyba jesteś mi coś winien za te kłamstwa. Chociaż rozmowę- zauważyła, a on nie protestował.
- Potrafię wpływać na zachowanie ludzi, ale nie na ich uczucia- podkreślił ostatnie słowo- jak każdy wampir szybko się przemieszczam i takie tak- nie chciał wszystkiego zdradzać.
Anka była tym zafascynowana. Brała powietrze w płuca, żeby zadać kolejne pytanie, ale ubiegł ją Dawid:
- Czy teraz możemy wreszcie pomilczeć?- Zapytał.
Dziewczyna nie odpowiedziała, co było wystarczającą odpowiedzią. Milczeć znaczy milczeć.Nigdy nie lubiła dużo mówić, ale przyjaźniąc się z wampirem musiała coś o nim wiedzieć. Do tej pory była przekonana, że wampiry to tylko wytwory wyobraźni pisarzy, element dawnych wierzeń, ale przecież w każdej fikcji musi być jakaś inspiracja faktami.
Długo nie milczeli. Po paru minutach rozległ się dzwonek do drzwi. To nie mogli być rodzice. Na pewno wzięli klucze, a poza tym mieli wrócić później. Oliwka pewnie jeszcze spała w swoim pokoju. Gdyby nie Dawid Anka nigdy nie otworzyłaby drzwi.
- Lepiej będzie jeśli sprawdzisz kto to- powiedział chłopak.
- Boję się- wyjąkała przestraszonym głosem.
- Pójdę z tobą- zaoferował i wziął dziewczynę za rękę. Zeszli na parter i stanęli przed drzwiami. Dawid nacisnął klamkę. Na zewnątrz stał wysoki, przystojny blondyn. Właśnie tego obawiała się Ania.
- Co ty tu robisz?- zapytał z wyrzutem Dawid.
Antek spojrzał na niego z wyższością i pogardą.
- Nie przyszedłem do ciebie, tylko do Ani- powiedział Antonii spokojnym tonem, jednocześnie wpychając prawą nogę do środka.
Dawid popatrzył na dziewczynę porozumiewawczo. Zrozumiała, że jeśli zachce rozmawiać z Antkiem jej przyjaciel będzie czówał, żeby nic jej się nie stało.
- Dobrze. Wejdź do salonu- poleciła.
Antek rzucił Dawidowi pogardliwe spojrzenie. Anka weszła z chłopakiem do dużego pokoju.
- Czego chcesz?- spytała zachowując dystans.
- Chcę cię przeprosić za moje zachowanie. Nie chciałem ci zrobić krzywdy- mówił powoli zbliżając się do dziewczyny. Anka szybko się odsunęła.
- Nie chciałeś mi wyrządzić krzywdy. Tak? Chciałeś mnie tylko zabić, żeby ocalić Karolinę?- założyła ręce na siebie.
- Skąd ty wiesz o Karolinie?- wściekł się.
- To nie jest ważne. Istotne jest to, że chciałeś mnie zabić.- powiedziała spokojnie, wiedząc, że nic jej nie grozi.
- Nie ja chciałem cię zabić. To ona uparła się, że chce mieć twoje ciało, po tym jak pierwszy raz cię zobaczyła.
- Co ty bredzisz? Nigdy wcześniej się nie spotkałyśmy.
- Nie? Dawid to ładne imię prawda?- zapytał- Ale Polikarp jeszcze piękniejsze.
Ance jakby na moment stanęła serce i chwilę później zaczęło bić z zawrotną prędkością. Zrozumiała coś, co wydawało jej się znać wcześniej. Słowo " Polikarp" wielokrotnie zadźwięczało jej w głowie. Karolina w jej śnie nie mówiła Antonii, tylko Polikarp. Teraz była tego pewna.
- Polikarp! Chodź do nas- zawołał blondyn.
W salonie pojawił się wampir ze spuszczoną głową.
- Dlaczego?- Łza powoli spływała po niemal białym policzku Anki.
- Nie chciałem cię okłamać- głos drżał mu lekko.
- Przyjaźnię się z człowiekiem, którego wcale nie znam.
- Wampirem- wtrącił Antonii ze śmiechem, przerywając Ani.
- Zamknij się!- Krzyknęła do niego. To nie było w jej stylu, ale nerwy w niej buzowały.
- A może cała nasza znajomość była kłamstwem?- kontynuowała zapłakana.
- Aniu, wszystko ci wyjaśnię, tylko nie w jego obecności.
- Nie. Chcę znać całą prawdę, a dowiem się jej tylko jeśli będziecie tu obaj.
Nie protestowali. Polikarp dlatego, że zależało mu na przyjaźni z Anią, która mogła skończyć się po tej rozmowie. Chciał wyznać jej wreszcie całą prawdę. Antonii zgodził się, bo chciał jak najbardziej odsunąć wampira od dziewczyny.
- Dawid skąd wziąłeś się w domu moich dziadków?
- Byłem okropny. Wiem to, ale jeszcze wtedy wydawało mi się, że kocham Karolinę, że jej potrzebuję. Czekałem w lesie . Musiałem spotkać jakąś piękną dziewczynę, żeby móc uratować Karolinę. Wtedy zobaczyłem ciebie- przerwał, żeby podnieść głowę i zerknąć na Anię.- Nie chciałem cię zabić. Nikogo nie chciałem zabijać, ale nie było innego rozwiązania. Podszedłem do ciebie. Wmówiłem ci, że się znamy, a ty zaproponowałaś, żebym poszedł z tobą. Chciałem cię bliżej poznać, ale to nie było dobre wyjście. To znaczy dobre dla mnie, ale nie dla Karoliny- poprawił się.- W nocy jeszcze raz wpływałem na twój umysł. Zobaczyłaś mnie zakrwawionego. Wtedy wymazałem ci pamięć, bo domyśliłaś się, że jest ze mną coś nie tak i zaczęłaś krzyczeć. Kiedy wracaliśmy, zaprowadziłem cię w miejsce, gdzie leżało ciało Karoliny. To wszystko moja wina- zarzucił sobie.
- Dlaczego mnie nie zabiłeś?- zapytała przestraszona i zdziwiona. Głos jej drżał od płaczu.
- Kiedy Karolina powiedziała, że odwiedza ją Antonii byłem w szoku. Dla niej nie istnieje coś takiego jak miłość. Może wszyscy tak mamy. Jednocześnie zrozumiałem, że ty znaczysz dla mnie o wiele więcej niż ona. Jesteś pierwszą osobą, której zależało na tym jaki jestem i co czuję- twardy jak skała wampir zalał się łzami.- Teraz wszystko zniszczyłem. Nic nie ma sensu. Nie ma nikogo, kto by mi ufał, kto by we mnie wierzył.
Ania podeszła do Dawida i mocno go przytuliła. Natychmiast przestał płakać. Nie rozumiał jej zachowania.
- Teraz byłeś ze mną szczery. Niczego nie ukryłeś, dlatego nic się między nami nie zmieni.
Dawid wtulił twarz w jej długie, brązowe loki. Uspokoił oddech.
- Jest jeszcze coś czego ci nie powiedziałem.
Anka przeczuwała o co chodzi. Nogi jej się ugięły.
- Zabiłeś tą dziewczynę. Ona miała pełno krwi dookoła ciała- Ani zakręciło się w głowie. Zrobiło jej się czarno przed oczami. Straciła przytomność.
11. Chwila prawdy
- Jeszcze jakieś wiadomości?- zapytała poirytowana i przestraszona.
- Tak- ciężko było mu się przyznać- też na ciebie wpływałem.
- Co?!
- Kazałem ci zasnąć, kiedy wracaliśmy do twojego domu.
- Aha- uśmiechnęła się i poczuła ulgę.
- Teraz lepiej będzie, jeśli się przebierzesz i umyjesz- zmarszczył brwi i przeanalizował swoje słowa- a raczej odwrotnie.
- Masz rację- skierowała się do łazienki na piętrze, ale odwróciła się do Dawida.- Zaczekasz tutaj?
- Pewnie- odpowiedział dowartościowany.
Czekał niecałą godzinę. Anka weszła do pokoju w dżinsach, długiej bluzce i ręczniku zawiniętym na głowie.
- Oddaję kurtkę- powiedziała wręczając mu ją.
- O, dziękuję. Nie wiem co bym bez niej zrobił.
- Dawid- zwróciła się do niego.
- Tak?
- Od kiedy cię poznałam przeczuwałam, że jest z tobą coś nie tak.
- Dzięki- przerwał jej ironicznie uśmiechając się.
Odwzajemniła uśmiech.
- Źle dobrałam słowa. Chodzi o to, że poruszasz się tak, jakbyś nie dotykał ziemi. Tak bezszelestnie.
- Zgadza się- powiedział z dumą w głosie.
- Mam do ciebie pytanie. Czy coś mi grozi?
- Sądzę, że jeśli dziś nic ci się nie stanie, a dopilnuję tego- zapewnił- to nic ci nie grozi.
- Dlaczego akurat dzisiaj coś miałoby mi się stać?- Dociekała.
- Bo jest pełnia, a reinkarnacja jest możliwa tylko w pierwszą pełnię księżyca po rozczłonkowaniu ciała.
Ciało Ani znów przeszył dreszcz, ale na przeszłość nie mogła nic już zaradzić. Siedzieli chwilę w ciszy i zadumie. Anka przerwała ciszę błyskotliwym pytaniem:
- Ile masz lat?
- Hmm... Musiałbym policzyć- mrugnął okiem.
- Odpowiedz- nalegała dziewczyna.
- Dobrze, dobrze. Tylko się nie przestrasz. Ciałem i umysłem mam dziewiętnaście lat, bo w takim wieku byłem w chwili śmierci. Umarłem w 1944 roku.
Ania szybko skojarzyła datę.
- Zginąłeś w Powstaniu Warszawskim- była pod wrażeniem.
- Niezupełnie. Karolina mnie zabiła. Byłem wtedy jej chłopakiem, a ona nie potrafiła zrozumieć tego, że chciałem żyć wiecznie. Ironia, bo właśnie dzięki niej taki się stałem- mówił tak, jakby nie był obecny.- Później jej to życie bardziej się spodobało. Kazała się przemienić. I to by było na tyle- spuścił głowę.
- Czyli masz...- liczyła.
- Mam osiemdziesiąt siedem lat.- powiedział smutno.
Przytuliła go.
- Nieźle się trzymasz- roześmiała się.
- Idź spać- polecił jej Dawid.- Jutro porozmawiamy.
- Zostań tutaj- poprosiła cicho.
- Nie miałem zamiaru odchodzić- mrugnął do niej.
- Dawid!
- Och, co jeszcze?
- Czy ty śpisz?
- Nie.
Domyśliła się tego. Przypomniało jej się jak zawsze pierwsza zasypiała i budziła się, kiedy on stał nad jej łóżkiem w domu dziadków. Teraz dawało jej to bezpieczeństwo. Nie przebierając się zasnęła na swojej kanapie.
- Tak- ciężko było mu się przyznać- też na ciebie wpływałem.
- Co?!
- Kazałem ci zasnąć, kiedy wracaliśmy do twojego domu.
- Aha- uśmiechnęła się i poczuła ulgę.
- Teraz lepiej będzie, jeśli się przebierzesz i umyjesz- zmarszczył brwi i przeanalizował swoje słowa- a raczej odwrotnie.
- Masz rację- skierowała się do łazienki na piętrze, ale odwróciła się do Dawida.- Zaczekasz tutaj?
- Pewnie- odpowiedział dowartościowany.
Czekał niecałą godzinę. Anka weszła do pokoju w dżinsach, długiej bluzce i ręczniku zawiniętym na głowie.
- Oddaję kurtkę- powiedziała wręczając mu ją.
- O, dziękuję. Nie wiem co bym bez niej zrobił.
- Dawid- zwróciła się do niego.
- Tak?
- Od kiedy cię poznałam przeczuwałam, że jest z tobą coś nie tak.
- Dzięki- przerwał jej ironicznie uśmiechając się.
Odwzajemniła uśmiech.
- Źle dobrałam słowa. Chodzi o to, że poruszasz się tak, jakbyś nie dotykał ziemi. Tak bezszelestnie.
- Zgadza się- powiedział z dumą w głosie.
- Mam do ciebie pytanie. Czy coś mi grozi?
- Sądzę, że jeśli dziś nic ci się nie stanie, a dopilnuję tego- zapewnił- to nic ci nie grozi.
- Dlaczego akurat dzisiaj coś miałoby mi się stać?- Dociekała.
- Bo jest pełnia, a reinkarnacja jest możliwa tylko w pierwszą pełnię księżyca po rozczłonkowaniu ciała.
Ciało Ani znów przeszył dreszcz, ale na przeszłość nie mogła nic już zaradzić. Siedzieli chwilę w ciszy i zadumie. Anka przerwała ciszę błyskotliwym pytaniem:
- Ile masz lat?
- Hmm... Musiałbym policzyć- mrugnął okiem.
- Odpowiedz- nalegała dziewczyna.
- Dobrze, dobrze. Tylko się nie przestrasz. Ciałem i umysłem mam dziewiętnaście lat, bo w takim wieku byłem w chwili śmierci. Umarłem w 1944 roku.
Ania szybko skojarzyła datę.
- Zginąłeś w Powstaniu Warszawskim- była pod wrażeniem.
- Niezupełnie. Karolina mnie zabiła. Byłem wtedy jej chłopakiem, a ona nie potrafiła zrozumieć tego, że chciałem żyć wiecznie. Ironia, bo właśnie dzięki niej taki się stałem- mówił tak, jakby nie był obecny.- Później jej to życie bardziej się spodobało. Kazała się przemienić. I to by było na tyle- spuścił głowę.
- Czyli masz...- liczyła.
- Mam osiemdziesiąt siedem lat.- powiedział smutno.
Przytuliła go.
- Nieźle się trzymasz- roześmiała się.
- Idź spać- polecił jej Dawid.- Jutro porozmawiamy.
- Zostań tutaj- poprosiła cicho.
- Nie miałem zamiaru odchodzić- mrugnął do niej.
- Dawid!
- Och, co jeszcze?
- Czy ty śpisz?
- Nie.
Domyśliła się tego. Przypomniało jej się jak zawsze pierwsza zasypiała i budziła się, kiedy on stał nad jej łóżkiem w domu dziadków. Teraz dawało jej to bezpieczeństwo. Nie przebierając się zasnęła na swojej kanapie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)